studentka bez ujścia. >> poniedziałek, 30 stycznia 2006 18:51:00
"Z wierzchu masz być skałą, ma się żar z niej tlić,
Każdy bój zwyciężysz; zawsze ma tak być."
Więc toczę bój z samą sobą.
Dam sobie parę sierpowych.
I supchnę.
Wynaturzę się jak balon.
Bo nie mogę znaleźć ujścia.
Pęknie mi chyba głowa od nadmiaru zdań, zdań których nie mogę poukładać.
Stworzyć całości nie mogę.
Sensownej. Logicznej.
I korkociągiem wywiercę sobie dziurę w głowie.
Ulotni się z niej wszystko co tam siedzi?
Bo zacznę wyć... ( i poczuje się młodsza o miliony lat! )
Chodzę po kwadracie życiowym, wciąż powracając do tych samych lini.Miejsc.
komentarze [7]jednym słowem. >> wtorek, 24 stycznia 2006 13:44:43
r
o
z
c
z
a
r
o
w
a
n
a
komentarze [2]Fińska bajka. >> środa, 11 stycznia 2006 13:47:20
Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Kiedy zaczęliśmy się dotykać spojrzeniami
Oh, jak lubie patrzeć w Twoje oczy. I zatrzymać się na chwile w ich głębi. Chciałabym w nich utonąć. To tylko parę sekund. I mkniemy dalej. Ale mimo wszystko wracamy do siebie. Do swoich oczu. Do tego przyjemnego uczucia. Motylki? Oh nie. Niema rozmowa i pełno domysłów. Szkoda, że nie można rozawiać spojrzeniami. Ale takie dotykanie jest całkiem przyjemne :)
Że ten cyrk i te historie nie są dla nas...
Że nam się krzyknąć nie udało...
Że to dziś jest nasza
Jedna taka szansa na sto
I trwa przyjemna cisza. Równowaga. Równonoc. Wszystko jest idealnie w porządku. Pomimo kilku nieprzespanych nocy, spędzonych nad książkami. I nie ma mroczków, drżenia i słabości.
Pełny lajt. Znalazłam, już nie szukam luzu :) Tylko ja teraz taka cwana, a co będzie w maju? Czy przezwyciężę słabość? Wtedy gdy stanę sama na parkurze. Nie po to wstąpiłam do AZS, by nie jechać, by nie ćwiczyć, by się nie doskonalić. Jedna taka szansa na sto - by zaszaleć sportowo, by się poznać, by ... przezwyciężyć strach.
Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Czy lepiej być latającymi talerzami
Może lepiej będzie nas w historii tej nie szukać...
Chociaż licho szepcze nam do ucha
Że to się dzieje dla nas
Czuję się w takim razie Zakatarzonym i Prychającym Talerzem. A może lepiej brzmi Panią Talerz:) Oddycham równo i miarowo. Zasługa wszech obecnego Spokoju. I lecę sobie przed siebie, nie kiwając się na boki. I niebo już takie niebieskie. I zimna co raz mniej. Ten wiatr co mnie otula - jako Panią Latający Talerz - szepcze mi do ucha bajkę. Fińską bajkę w kolorach nieba i bieli. A gdzieś w tle słychać La camisa negra - jako odwieczne pragnienie ciepła. I odnajduję się w tym wszystkim, pomimo jakiegoś tam Licha, co chce wszystko popsuć. Bo to dzieje się dla mnie, dla ciebie. Przecież to właśnie my jesteśmy w tym wszystkim ważni :)
P.S.
Oto owoc pisania notki z gorączką. Iha- ha-ha. A zarżałam sobie z radości, że cokolwiek udało mi się napisać. I zauważyłam, że mam problemy z "ę". Chyba poczytam o zasadach gramatyki. A co!
komentarze [5]krótko. >> poniedziałek, 2 stycznia 2006 13:25:52
Moje jedyne postanowienie noworoczne:
NIE MIEĆ ŻADNYCH POSTANOWIEŃ
O!
Bo co z tego, że ostatnio zrobiłam sobie liste? Dążyłam do nich mniej lub bardziej gorliwie. Z chęcią, bez chęci, z zapałem, z pesymizmem. Ale ktoś mi namieszał w tym wszystkim.
Oj Życie, czy Ty wszędzie musisz wepchać swój zadarty nos?
komentarze [6]