KSIEGA

LINKI

ARCHIWUM

2004
kwiecień (4)
maj (6)
czerwiec (5)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (3)
listopad (2)
grudzień (5)

2005
styczeń (5)
luty (3)
marzec (3)
kwiecień (3)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (2)
wrzesień (2)
październik (5)
listopad (3)
grudzień (3)

2006
styczeń (4)
luty (4)
marzec (3)
kwiecień (1)
maj (2)
czerwiec (3)
lipiec (2)
sierpien (3)
wrzesień (2)
październik (3)
listopad (1)
grudzień (2)

2007
styczeń (1)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (2)
maj (3)
czerwiec (2)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (2)
listopad (1)

2008
luty (1)
wrzesień (1)

2009
październik (1)

2010
styczeń (1)

2011
styczeń (1)
luty (2)




Blog.pl

design by gingery


studentka bez ujścia. >> poniedziałek, 30 stycznia 2006 18:51:00


"Z wierzchu masz być skałą, ma się żar z niej tlić,
Każdy bój zwyciężysz; zawsze ma tak być."

Więc toczę bój z samą sobą.
Dam sobie parę sierpowych.
I supchnę.
Wynaturzę się jak balon.
Bo nie mogę znaleźć ujścia.
Pęknie mi chyba głowa od nadmiaru zdań, zdań których nie mogę poukładać.
Stworzyć całości nie mogę.
Sensownej. Logicznej.
I korkociągiem wywiercę sobie dziurę w głowie.
Ulotni się z niej wszystko co tam siedzi?
Bo zacznę wyć... ( i poczuje się młodsza o miliony lat! )


Chodzę po kwadracie życiowym, wciąż powracając do tych samych lini.Miejsc.






komentarze [7]

jednym słowem. >> wtorek, 24 stycznia 2006 13:44:43


r
o
z
c
z
a
r
o
w
a
n
a




komentarze [2]

Fińska bajka. >> środa, 11 stycznia 2006 13:47:20


Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Kiedy zaczęliśmy się dotykać spojrzeniami

Oh, jak lubie patrzeć w Twoje oczy. I zatrzymać się na chwile w ich głębi. Chciałabym w nich utonąć. To tylko parę sekund. I mkniemy dalej. Ale mimo wszystko wracamy do siebie. Do swoich oczu. Do tego przyjemnego uczucia. Motylki? Oh nie. Niema rozmowa i pełno domysłów. Szkoda, że nie można rozawiać spojrzeniami. Ale takie dotykanie jest całkiem przyjemne :)


Że ten cyrk i te historie nie są dla nas...
Że nam się krzyknąć nie udało...
Że to dziś jest nasza
Jedna taka szansa na sto


I trwa przyjemna cisza. Równowaga. Równonoc. Wszystko jest idealnie w porządku. Pomimo kilku nieprzespanych nocy, spędzonych nad książkami. I nie ma mroczków, drżenia i słabości.
Pełny lajt. Znalazłam, już nie szukam luzu :) Tylko ja teraz taka cwana, a co będzie w maju? Czy przezwyciężę słabość? Wtedy gdy stanę sama na parkurze. Nie po to wstąpiłam do AZS, by nie jechać, by nie ćwiczyć, by się nie doskonalić. Jedna taka szansa na sto - by zaszaleć sportowo, by się poznać, by ... przezwyciężyć strach.


Może powinniśmy odpowiedzieć sobie sami
Czy lepiej być latającymi talerzami
Może lepiej będzie nas w historii tej nie szukać...
Chociaż licho szepcze nam do ucha
Że to się dzieje dla nas

Czuję się w takim razie Zakatarzonym i Prychającym Talerzem. A może lepiej brzmi Panią Talerz:) Oddycham równo i miarowo. Zasługa wszech obecnego Spokoju. I lecę sobie przed siebie, nie kiwając się na boki. I niebo już takie niebieskie. I zimna co raz mniej. Ten wiatr co mnie otula - jako Panią Latający Talerz - szepcze mi do ucha bajkę. Fińską bajkę w kolorach nieba i bieli. A gdzieś w tle słychać La camisa negra - jako odwieczne pragnienie ciepła. I odnajduję się w tym wszystkim, pomimo jakiegoś tam Licha, co chce wszystko popsuć. Bo to dzieje się dla mnie, dla ciebie. Przecież to właśnie my jesteśmy w tym wszystkim ważni :)




P.S.
Oto owoc pisania notki z gorączką. Iha- ha-ha. A zarżałam sobie z radości, że cokolwiek udało mi się napisać. I zauważyłam, że mam problemy z "ę". Chyba poczytam o zasadach gramatyki. A co!



komentarze [5]

krótko. >> poniedziałek, 2 stycznia 2006 13:25:52

Moje jedyne postanowienie noworoczne:

NIE MIEĆ ŻADNYCH POSTANOWIEŃ

O!

Bo co z tego, że ostatnio zrobiłam sobie liste? Dążyłam do nich mniej lub bardziej gorliwie. Z chęcią, bez chęci, z zapałem, z pesymizmem. Ale ktoś mi namieszał w tym wszystkim.

Oj Życie, czy Ty wszędzie musisz wepchać swój zadarty nos?




komentarze [6]